
Autor: Grzegorz Kasdepke
Wydawnictwo: Literatura
Liczba stron: 80
Wiek: 7+
Moja Ocena: 4/5
„Bezu-bezu i spółka” to zbiór prześmiesznych opowiadań Grzegorza Kasdepke, w których wspomina on swoje pierwsze lata w szkole podstawowej.
Pan Grzegorz na powrót staje się małym Grzesiem i wraz z przyjaciółmi ze szkolnych ławek daje nam szansę zetknąć się z jego dziecięcą rzeczywistością.

Książka składała z 22-u krótkich rozdziałów, które napisane są przyjaznym i prostym językiem dla młodego odbiorcy. Są to opowieści ze szkolnego podwórka, z lekcyjnych wpadek i perypetii oraz przygód z udziałem jego kolegów.


Młodzi czytelnicy przeczytają śmieszne historyjki – jak choćby, że chłopcy ćwiczyli taniec przed szkloną dyskoteką, dlaczego rozmawiało się z racuchami i naleśnikami, jak to się stało, że Krzysiek musiał nieść różowy tornister, co wspólnego ma oczko w pończosze z kaloriami, a także wiele innych zabawnych scenek.



„Bezu-bezu i spółka” to dziecięca książka z dużą dawką dobrego humoru. Jest wciągająca i trudno poprzestać na jednym rozdziale. Dla mnie samej lektura stała się pretekstem do dyskusji, a także do opowiedzenia swoich ciekawych wspomnień z lat szkolnych. Na pewno każdy dorosły ma nie lada bagaż z ciekawymi historyjkami. Dla mnie szkoła podstawowa kojarzy się nie tylko z chodzeniem po kredę do pani woźnej, czy drugim śniadaniem w pudełku na kanapki, ale i z kolegami i koleżankami z tamtych czasów.
