
Po naszym kochanym „Misiu Uszatku”, jakoś byłam niespokojna w środku. Rozmyślałam długo co ja jeszcze czytałam lub oglądałam będąc dzieckiem. Postanowiłam, że nasz synek będzie miał dostęp do bajek, które my z mężem znamy z dzieciństwa.
Ja jestem urodzona w latach 80-tych, gdzie jako dziecko oglądałam Teleranek, słuchałam baśni na płytach winylowych czy oglądam komiksy. Przypomniałam sobie naszego niezdarnego Kozioła Matołka z Pacanowa!
Zaczęło się buszowanie po Internecie, gdzie można kupić komiksy, które pamiętam z młodych lat. Nie jest łatwo znaleźć takie cudeńka, ceny wahają się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych. Są to już komiksy dla kolekcjonerów i można je znaleźć w antykwariatach, na Allegro.pl czy olx.pl. Pytaniem było, czy taki brzdąc jak Adaś zrozumie czym jest taki staroć? Może lepiej kupić kolorowe, nowe wydanie za mniej niż 10zł? Tak! Bez wahania zamówiłam cztery zeszyty z tej serii…
Dla wielu z nas są to historyjki, które niosą w sobie wiele miłych wspomnień. Klasyka, której z pewnością nie trzeba specjalnie nikomu rekomendować.

Minęło kilka dni, kiedy listonosz zapukał pod nasz adres, a my jak poparzeni z Adasiem podbiegliśmy do drzwi… Już wiadomo było co jest w środku. Po otworzeniu przesyłki, Adaś wyrwał książeczki i wskoczył na nasze „małżeńskie łoże”, po drodze krzycząc: „mamo poczytaj mi proszę!” – uwielbiam to!
Doskonale wie kim jest główny bohater. Aby go przekonać do komiksów, kilka dni wcześniej pozwoliliśmy, aby pooglądał sobie kilka odcinków o Koziołku Matołku.
Przewertował stronę po stronie, palcem wskazywał co i gdzie mu przeczytać. Tekst jest najprawdopodobniej za ciężki dla naszego trzy-latka, ale pomijając jego zrozumienie, podobało mu się to, że mógł zadecydować co ma być mu przeczytane.

Tuż przed drzemką doszliśmy do księgi 3, ale oczka już się kleiły i po chwil usnął. Teraz my „starzy” mogliśmy obejrzeć komiksy, gdzie nawet Paweł się trochę rozmarzył.

